29 kwietnia 2011

Gama Bomb – Tales From The Grave In Space [2009]

Klasyczny thrash zagrany podług najlepszych wzorców zawartych na starych płytach Metallicy, Exodus czy Forbidden. Praktycznie każdy element Tales From The Grave In Space świadczy o tym, że twórcy tej płyty spędzili duuużo czasu na kombinowaniu, jak najlepiej wstrzelić się w kanony amerykańskiej odnogi gatunku. Jeśli o to chodzi, to nawet osiągnęli sukces, bo w zasadzie wszystko się tu zgadza – tempa, riffowanie, wokale, solówki, brzmienie… Nie zgadza się za to sztywność...
Udostępnij:

26 kwietnia 2011

Vital Remains – Dechristianize [2003]

Jak łatwo wywnioskować po ocenie, piąty album Vital Remains uważam za mocarną i absolutnie wyjątkową pozycję. Założę się, że macie podobnie. Nie ma w tym wszakże nic dziwnego, bowiem Dechristianize to wybitny death’owy akt, a zarazem kolejny przykład doskonałych możliwości tego zespołu, czy raczej jego filarów w osobach Tonyego Lazaro i Dave’a Suzuki. Płyta powstała w zmienionym już któryś raz składzie: poprzedniego wokalistę zastąpił sam Diabeł pod nieświętą postacią...
Udostępnij:

23 kwietnia 2011

Aghora – Formless [2006]

Długo kazała na siebie czekać ekipa pod wezwaniem Santiago Dobelsa, ekipa zupełnie odmieniona, zbudowana całkowicie od podstaw. Do wymiany poszli wszyscy poza samym Dobelsem, który — parafrazując Ludwika XIV — powiedział „Aghora to ja”. Tym sposobem z zespołem pożegnała wokalistka Danishta, Cyniczna sekcja rytmiczna z oraz drugi wiosłowy Charlie. Biorąc pod uwagę zajebistość debiutu, takie roszady mogły budzić pewne zdziwienie (w końcu nie zmienia się zwycięskich składów)...
Udostępnij:

20 kwietnia 2011

Nomad – Transmigration Of Consciousness [2011]

Wolny, posępny, monotonny, odważny – taki właśnie jest nowy krążek Nomad. Poza tym jest w równym stopniu odmienny i zaskakujący, co rozpoznawalny. Głos Bleyzabela, praca gitar i w sumie nietypowa rytmika są już wyróżnikami zespołu z Opoczna, zaś wspomniana inność dotyczy przede wszystkim radykalnego wyhamowania i związanych z nim ciekawych następstw. Nomad zwalniając, spoważniał, zyskał na podniosłości oraz — paradoksalnie — brutalności, nie tracąc nic ze specyficznej...
Udostępnij:

17 kwietnia 2011

Wolf Spider – Kingdom Of Paranoia [1990]

Aż się wierzyć nie chce, że od wydania tego dzieła minęło już dwadzieścia jeden lat. Na wrzesień tego roku przypada zaś dwudziesta rocznica rozwiązania zespołu. Śmiem twierdzić, że w ciągu tych dwóch dekad nie dorobiliśmy się lepszej kapeli thrashowej i tylko kilku kapel metalowych w ogóle, które mógłbym z czystym sumieniem postawić na tej samej, ociekającej zajebistością, półce. Ale to moja prywatna opinia, więc nie musicie się z nią zgadzać; możecie wręcz twierdzić,...
Udostępnij:

14 kwietnia 2011

Death – Leprosy [1988]

Szybko, bo w rok po "Scream Bloody Gore" pojawiła się dwójka wewnętrznie przemeblowanego Death, Leprosy – płyta, która jest jedną z najważniejszych w historii zespołu i metalu w ogóle. Można nawet zaryzykować w tym miejscu stwierdzenie, iż recenzowany album to niczym nie skalany, najczystszy i najbardziej „death metalowy” krążek death metalowy! Brzmi to trochę jak masło maślane, jednak nikomu nie udało się nagrać czegoś równie magicznego, a zapewniam – próbowało wielu....
Udostępnij:

11 kwietnia 2011

Sadist – Crust [1997]

Po dwóch genialnych wydawnictwach, Sadist zrobił krok w bok, krok w tył, po czym z lekka się zakręcił. Aż dziw bierze, że przy czymś takim nie pizdnął z hukiem o glebę. Tym właśnie sposobem światło dzienne ujrzał album zatytułowany Crust. Album, który, z jednej strony, pokazał szerokie horyzonty Włochów, a z drugiej – że nie o takie horyzonty wszak chodzi. Bo za cholerę nie jestem w stanie zrozumieć, czemu taki potencjał marnować na core, w dodatku takich se lotów....
Udostępnij:

8 kwietnia 2011

Gorguts – The Erosion Of Sanity [1993]

The Erosion Of Sanity ukazała się w dwa lata po debiucie, w czasie, kiedy scenę death metalową zaczęły dotykać pierwsze objawy poważnego kryzysu (wiecie, brata Ramzesa). O kryzysie — przynajmniej artystycznym — nie można mówić w przypadku stojącego nieco na uboczu Gorguts. Zmiany w stosunku do debiutu są wyraźne i to nie tylko ze względu na bardziej „ostre” brzmienie (zamienili słaaawne Morrisound na — też sławne, ale później — Studio Victor w Kanadzie) bo i w muzyce...
Udostępnij:

5 kwietnia 2011

Abriosis – Tattered And Bound [2011]

Następna świeża kanadyjska kapela z ambicjami do zamieszania na scenie technicznego (a może i progresywnego) death metalu. Są młodzi i teoretycznie dużo przed nimi, ale nie postawiłbym pięciu zeta na to, że im się powiedzie. Nie zrozumcie mnie źle – chłopaki grać potrafią więcej niż dobrze, brzmią nawet spoko i ogólnie wiochą nie zalatują. Każdy chyba jednak zdaje sobie sprawę, że obecnie to zdecydowanie za mało, bo kapel sprawnych technicznie i z dostępem do przyzwoitego...
Udostępnij:

2 kwietnia 2011

Cephalic Carnage – Exploiting Dysfunction [2000]

Gdzie jest ten kotek, co wlazł na płotek? Mój palec się złamał, a pomimo to jem spaghetti. Idę spać i liczyć owoce. Dym płynie po rzece, woda wyparowała, a ja nie mogę znaleźć keczupu. Co ja piszę? Sam nie wiem, w tle leci Cephalic Carnage – Exploiting Dysfunction. Pszczółka maja odleciała, a Kubuś bawi się z hefalumpami. To jest jakieś dziwne. Hefalumpy, hefalump. Dzieci rzucają kamieniami w króliczka, króliczek skacze po moście, biedny króliczek. Nie rozumiem tego...
Udostępnij: